Wyszukiwanie

Polecamy strony

Licznik

Liczba wyświetleń:
10495339

Statystyki

stat4u

Panie Boże!


Sama nie wiem, co napisać. Nie napiszę, jakie mam problemy, bo Ty sam doskonale wiesz o nich. Jestem już w domu, po powrocie z rekolekcji. Jestem pozytywnie zaskoczona nimi, bo jakoś podświadomie wyobrażałam sobie, że rekolekcje to 5 razy dziennie litania, koronki, różańce i w międzyczasie odmawianie wszystkich modlitw świata i śpiewanie psalmów. Tam było inaczej. Jasne, modliliśmy się, ale to wypełniało 5% czasu tam spędzonego. Reszta to było słuchanie konferencji ks. Tomka Blicharza i spędzanie czasu z osobami, które pojechały, głównie na graniu w karty. Co do treści tego, co ksiądz mówił, to były różne tematy: od grzechu po modlitwę, od przyjaźni po miłość. Do mnie te wszystkie słowa na te tematy cholernie trafiały. Były takie życiowe. Niejednokrotnie na konferencjach siedziałam, wsłuchiwałam się i patrzyłam na krzyż. Później po prostu odpływałam gdzieś, gdzie byłam tylko ja, moje myśli i wydaje mi się, że Ty też tam byłeś. To takie moje wewnętrzne odczucie. Nie czułam żadnych złych emocji tylko taki spokój. Jakbym miała to porównać to byłoby to jak trzymanie za rękę najlepszego przyjaciela. Ale podczas rekolekcji z każdą kolejną konferencją, coraz bardziej odnajdywałam się w tym, co słuchałam. I nie towarzyszyły mi inne emocje jak spokój, opanowanie. No może raz byłam zła na ks. Piotra jak kazał naszej grupie napisać list do osoby, do której ma się żal. I to jeszcze w pierwszy dzień mieliśmy to zrobić. Jak to usłyszałam to pomyślałam, że chyba go porąbało. Myślałam tak, bo nie wiedziałam, po co to mam zrobić. Ale zaczęłam pisać. Zaczęły mi lecieć łzy z oczu, ale z każdą łzą i każdym nowym słowem napisanym na kartce rozumiałam, po co ten list. Wylałam z siebie cały żal, który miałam do jednej konkretniej osoby. Nawet nie wiesz jak wtedy jest lepiej. To był pierwszy list. Drugi pisaliśmy następnego dnia po nieprzespanej nocy. Drugi był do osoby, której dużo zawdzięczamy i to takie podziękowanie dla niej. Tu też na policzkach pojawiły się łzy. W międzyczasie oczywiście chodziliśmy słuchać konferencji. A wieczorem spędziłam najlepsze 3 godziny w życiu. Zebraliśmy się w kaplicy, gdzie odbywały się konferencje, najpierw słuchaliśmy krótkiego wprowadzenia siedząc na śpiworach, na brudnej, drewnianej podłodze, ale nikt nie zwracał na to uwagi. Skupiliśmy się na tym, co się dzieje przed nami. Księża wystawili na ołtarz Najświętszy Sakrament, poszli do zakrystii gdzie posługiwali sakramentem spowiedzi i rozmawiali z każdym, kto chciał. Siedząc tak przed tym Najświętszym Sakramentem, patrzyłam i myślałam o swoim życiu, o ludziach, którzy są wokół mnie, o problemach, które mam i sama nie wiem, kiedy zaszkliły mi się oczy. Postanowiłam pójść porozmawiać z księdzem. Była to forma spowiedzi, ale zupełnie innej. Wyrzuciłam wszystko, co mi siedziało na sercu, a razem z tym poleciały łzy. Ta rozmowa dużo mi dała. Takie zupełnie inne spojrzenie na rzeczy, ludzi, problemy, które ja mam, na co dzień. Ksiądz Piotr powiedział parę zdań, które były mi bardzo potrzebne. Nawet ciężko mi o tym mówić czy pisać, bo to były i są nadal dla mnie ogromne emocje. Aż tak duże, że pisząc o tej rozmowie płaczę jak bóbr. Kiedy po tych parunastu minutach wyszłam stamtąd inna. Usiadłam jeszcze na chwilę i zatrzymałam się. Po prostu siedziałam, patrzyłam na ołtarz i wtedy poczułam Twoją obecność obok. Ciężko to opisać, to się w 100% zrozumie jak się to przeżyje samemu. Podczas Mszy Świętej też czułam podobnie. I czuję się jak na razie tak do teraz. Taka spokojna, z innym podejściem do życiowych spraw. Kolejnego dnia musieliśmy wyjeżdżać już z tego domu rekolekcyjnego, który dla mnie zawsze będzie magiczny. Podczas ostatniego spotkania każdy z osobna wymieniał swoje odczucia dotyczące tych przeżytych dni. Byłam pod wrażeniem jak wiele osób te dwa dni zmieniły. Później odbyła się Msza Święta i ks. Tomek mówił o tym, żeby być lepszym po tych rekolekcjach jak już wrócimy do codzienności. Nie obyło się bez moich łez. To ciężko w ogóle opisywać. Trzeba po prostu tam pojechać i przeżyć swój własny, indywidualny cud. Ja sama wiem, że jestem dopiero na początku drogi, żeby ten cud utrzymać ze sobą, ale wierzę i mam nadzieję, że mi się uda. Co jest właściwie tym moim cudem? To moja wiara, która po tych dwóch dniach jest inna, jakby głębsza i dojrzalsza. Mieliśmy napisać na tych rekolekcjach 3 listy: pierwszy do osoby, do której mamy żal, drugi do osoby, której wiele zawdzięczamy, a trzeci jak się okazało ma być do Ciebie. Więc go piszę, choć nie przychodzi mi to łatwo, bo łzy lecą jak krople. Wiem, że jest to mi potrzebne. Jak to ksiądz powiedział na tych rekolekcjach łzy są oznaką nowego życia. Mam nadzieję, że będzie ono lepsze. Kończąc list chciałam Ci Boże podziękować za te rekolekcje, za słowa ks. Tomka i ks. Piotra, za atmosferę, za klimat, za ludzi, za wszystko, co ważne, ale najbardziej dziękuję Ci, że mogłam być bliżej Ciebie w modlitwie i przebywaniu z Tobą w kaplicy. Mam tylko jedną prośbę. Nie odchodź za szybko ode mnie, bo nie wiem czy będę umiała inaczej żyć niż z Tobą obok.


Uczestniczka rekolekcji

 [1] 

Powrót

Nasza świątynia

Wirtualny spacer po świątyni

Zapraszamy do wirtualnego spaceru po naszej świątyni

KLIKNIJ

 

Telefony kontaktowe

Ksiądz dyżurny - 609 384 320 

Ksiądz kapelan  - 790 554 308 

Pan Organista - 728 858 878 

Pan Kościelny - 500 757 567

Poradnia rodzinna

Poradnia rodzinna, znajdująca się w budynku dawnej wikarówki jest czynna w każdą III niedzielę miesiąca od g. 16.00. Prosimy jednak, by wcześniej umówić się na spotkanie (duża liczba chętnych) z P. M. Ryszkowską - tel. 17 2763 538 lub

z P. E. Salamon - Krypel - tel. 735 773 157

Święta

Wtorek, II Tydzień Adwentu
Rok C, I
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Damazego I, papieża

Blok reklamowy